top of page

Z dzienniczka technologa

30 sie
3 minut(y) czytania

Kiedy rok temu o tej porze proroczo mówiłam, że zima a.d. 2025/2026 będzie stała pod oznakowaniem UVB+UVA, nie sądziłam, że te formulacje rozsiądą się we wszystkich kątach naszego laboratorium. Zapytań o receptury jest mnóstwo i to powód do radości - z każdą kolejną formulacją stajemy się w tym coraz lepsi, jednak nim to nastąpi dorobimy się głębokiej na dwa palce lwiej zmarszczki, której najlepszy botoks nie wygładzi… Różnorodność problemów w tym temacie sprawia, że można by sklecić całkiem niezłą technologiczną telenowelę ze szczyptą absurdu w tle. A to są moje subiektywne wnioski:


⚜️ korzystamy z online-owych kalkulatorów SPF, które z prawie absolutną pewnością dadzą nam oczekiwany poziom ochrony. Bardzo ułatwiają nam pracę i fajnie z nich korzystać. I wszystko byłoby wspaniale, jednak sugerowane stężenie jest odrobinę wyższe niż finalnie trzeba zastosować; np. 19% zamiast 22%. Te kilka % stanowi krytyczną różnicę w odczuciach na skórze, a my nie wiemy ile możemy obniżyć - tylko testy in vivo mogą to potwierdzić.


⚜️ w kalkulatorach nie da się uwzględnić boosterów spf. Są to różne substancje, które poprawiają jednorodność filmu na skórze, zmniejszając luki w fotoprotekcji, zmniejszają rumień, rozpraszając światło, zapobiegając krystalizacji filtrów. Mają genialną właściwość -

⬆️ SPF = ⬇️% filtrów = 🤩 sensoryka

Kalkulatory to tylko niedoskonałe modele matematyczne, ale fajnie byłoby móc to wpleść. 


⚜️ rodzaje filtrów - mamy związane ręce jeśli chodzi o wybór. Aktualnie z ekscytacją przebieramy w około 8 spośród prawie 30 dostępnych w aneksie VI. Dlaczego tylko 8? Pozostałe mają: zły PR wśród klientów (reef-safe, obawy o przenikanie przez skórę, prace legislacyjne nad kwalifikacją CMR, itd), ograniczenia w zastosowaniu na daną partię ciała, problemy z dostępnością lub wysokie MOQ, nano-postać, którą akceptują nieliczni klienci, przeszkody technologiczne lub niekompatybilności.


⚜️ nie możemy kalkulować filtrów mineralnych w kalkulatorze jeśli są spoza oferty firm, które te kalkulatory zaprojektowały (nie jest to nic dziwnego - każdy promuje swoje surowce)


⚜️ niemożność użycia płynnych Octocrylene czy Homosalate pogarsza właściwości sensoryczne - większość filtrów, które nam pozostały są proszkowe, topią się w wysokiej temperaturze, tworzą tłustą i oblepiającą warstwę na skórze. [Uwaga - niemożność wynika ze złego PR surowca]


⚜️ badania potwierdzające poziom ochrony są naprawdę bardzo drogie, więc jeśli w badaniu zamiast 51 osiągniemy poziom SPF 49,9, to taką formulację trzeba poprawiać, a badania trzeba powtarzać (czas i 💰 💰💰 )


Klienci pytają mnie o stosowanie SPF zimą 

Wciąż mam subiektywne, głębokie przekonanie (i tu być może wsadzę kij w mrowisko), że stosowanie SPF jako podstawowy i codzienny krem w okresie zimowym w Polsce 🇵🇱 jest nadmiarem pielęgnacyjnym (niektóre make'upy to realizują!). Wykluczenie stanowi bardzo słoneczny zimowy dzień (nakładamy SPF dodatkowo), wypad na narty albo urlop w południowych regionach Europy. Przecietny Polak w zachmurzonym 🌧️ i ciemnym okresie listopad-luty jedynie przemyka z domu do pracy, a zatem do głębokiego naświetlania światlem słonecznym właściwie nie dochodzi.


W tym kontekście "obciążanie" skory filtrami UV to nie jest dobry pomysł. Zima to moment kiedy skóra boryka się z określonymi warunkami środowiska (suche powietrze, brak słońca i świeżego powietrza, mróz prowadzące do przesuszenia, podrażnienia i pękania naskórka), zatem 👉 lepiej popracować nad zachowaniem zdrowej bariery skórnej, której bazowym elementem jest frakcja lipidowa. Idąc dalej tym tokiem myślenia: skóra potrzebuje bardziej składników budulcowych i uszczelniających (skwalan, kwasy tłuszczowe, ceramidy, cholesterol), niż warstwy filtrów UV, które samodzielnie nie mają właściwości pielęgnacyjnej - są składnikiem funkcjonalnym, a więc nie mogą spełnić swojego zadania, ponieważ nie ma wystarczającego naświetlania promieniowaniem słonecznym.

W pozostałych miesiącach krem z filtrem jest zasadny i absolutnie niezbędny.


🇰🇷 Koreańskie inspiracje

Wielu naszych klientów prosi o stworzenie produktu przeciwsłonecznego jak z koreańskiej firmy xxx, bo są sensorycznie wspaniałe. Temat w naszej branży powszechnie znany 😉 Chętnie przygotowałabym taką inspirację, gdyby nie fakt krytycznych różnic w oczekiwaniach względem składu produktu. 


Z zazdrością patrzę na kosmetyki przeciwsłoneczne z Korei - tam z dodatkiem boosterów potrafią osiągnąć SPF50 przy stężeniu filtrów już ok. 10-12% (szok i szacunek), kiedy u nas jest to średnio 19-22% i musi być naturalnie. Mogą użyć elastomerów i ultrasatynowych proszków silikonowych, mieszają swobodnie 2-3 różne zagęstniki akrylanowe (stabilność formulacji, miła sensoryka, jednorodna warstwa ochronna) i PEG-owane emulgatory, które dźwigną najcięższy układ recepturowy. I wtedy ja dostaję zapytanie czy mogę zrobić takie samo tylko inne 😀


Trzeba powiedzieć wyraźnie, że koreańskie kosmetyki SPF w większości NIE są naturalne. Nie możemy “tylko podmienić” surowców na naturalne odpowiedniki i wyjdzie ta sama sensoryka i na dodatek tanio. To jest piruet ze szpagatem, który wychodzi nielicznym 🤸 

Czy gdyby to było możliwe to nie wykonalibyśmy już tej pracy?


Kosmetykom koreańskim dużo więcej się wybacza i tęsknię do czasów kiedy można było swobodnie dodać szczyptę dimetikonu do receptury… życie technologa było wtedy dużo łatwiejsze 😛


 
 
bottom of page